Być trochę sabres, czyli o oleju z pestek opuncji figowej

Lektury, smaki, podróże – moje ciągłe fizyczne lub mentalne przebywanie nad Morzem Śródziemnym coraz częściej owocuje chęcią przeniesienia go do własnej łazienki. Nie jest ona zbyt obszerna, więc nie zmieszczę tu nawet małej plaży. :) Za to przy lustrze coraz chętniej ustawiam fiolki z naturalnymi kosmetykami, wyrabianymi na Południu, często według wiekowych receptur.

Odkryciem ostatnich miesięcy, które spędziłam w mocno zaokrąglonej formie zwanej również ciążą, są dla mnie oleje roślinne, doskonałe szczególnie wtedy, gdy chcemy uniknąć szkodliwego działania chemii zawartej w kosmetykach drogeryjnych. Od dawna jestem miłośniczką aromaterapii i od zawsze z radością stosuję olejki eteryczne, jednak baza była zwykle ta sama: oliwa z oliwek lub olej kokosowy. W tym sezonie odryłam dobroczynne działanie innych olejów, stosowanych na skórę całego ciała, na włosy oraz, od niedawna, także na twarz. Oskar powędruje do jednego z nich: oleju z pestek opuncji figowej.

 

SCIACCA (AG) 20/08/2005  foto alfonso salvaggio/fotobazar

Fot. Alfonso Salvaggio/fotobazar

 

Opuncja figowa to gatunek kaktusa pochodzącego z Meksyku. Gdzie Rzym, a gdzie Krym, zapytacie? Otóż owoce tej świętej dla Azteków rośliny dotarły do Europy już pod koniec XV stulecia, zaraz po wyprawie Kolumba. To właśnie ze względu na podróże tego włoskiego odkrywcy amerykańska roślina nosi po łacinie i w wielu innych językach miano… figi indyjskiej.

 

Meksykańsko-indyjska figa szybko zadomowiła się nad Morzem Śródziemnym, o czym świadczy wiele jej synonimicznych nazw wskazujących na popularność gatunku w krajach takich, jak chociażby Hiszpania (opuntia hispanica); przypomina o tym także sam śródziemnomorski krajobraz. Bez meksykańskiego kaktusa trudno dziś wyobrazić sobie pejzaż Sycylii; liczne uprawy znajdują się w Maroku, a dla Izraelczyków jest opuncja figowa symbolem narodowym. Tak zwana sabra – kolczasty, ale niezwykle słodki owoc opuncji figowej, powszechnie rosnącej w Ziemi Świętej – jest symbolem urodzonych w tym kraju Żydów, szorstkich w obyciu, ale wewnątrz miękkich i o dobrym sercu.

 

Sprzedawca fig w Maroku. Fot. Claude Renault

Sprzedawca fig w Maroku. Fot. Claude Renault

Oczywiście wszystkie te chwalebne fakty nie mają większego znaczenia w naszej łazience, gdzie do głosu dochodzą raczej wspaniałe właściwości kosmetyczne opuncji, a dokładniej – tłoczonego na zimno oleju z pestek jej owoców. Jest to w chwili obecnej najdroższy olej kosmetyczny na świecie, bowiem do produkcji 1 litra specyfiku potrzeba około miliona pestek pochodzących z blisko pół tony owoców. Na szczęście używa się go w niewielkich ilościach, więc cena jest do zaakceptowania także przez tych, którzy nie są przyzwyczajeni do wielkich inwestycji w swoją urodę.

 

Mój ulubiony olejek z pestek owoców opuncji.

Mój ulubiony olejek z pestek owoców opuncji.

Co dobrego zrobi z nami olej z opuncji figowej? Jest przede wszystkim pogromcą zmarszczek, głównie ze względu na bogactwo zawartej w nim witaminy E oraz kwasów Omega-6. Wygładza bruzdy i drobne linie, spowolnia proces starzenia komórkowego, zmniejsza cienie pod oczami, zwęża pory. Po kilku tygodniach stosowania skóra pod jego wpływem staje się bardziej jędrna, jaśniejsza, elastyczna i nawilżona.

 

FullSizeRender2

 

Tyle mówią encyklopedie. I, jak to często bywa, mają rację! Ja stosuję olej z opuncji na swoją trzydziestoparoletnią buźkę od około dwóch miesięcy, raz na dobę. Po wieczornym umyciu twarzy wmasowuję kilka kropel w wilgotną jeszcze skórę twarzy, także w okolicy oczu. I, mówiąc szczerze, dawno nie nasłuchałam się tylu komplementów. Wszystkie wprawdzie kończą się stwierdzeniem, że to zapewne „(po-)ciążowy blask”… Nie wyprowadzam koleżanek z błędu. Wam zdradzę, że chodzi raczej o pewną sympatyczną, kłującą roślinkę. Dzięki niej i my możemy stać się trochę sabres. Nasza skóra będzie odporna na działanie szkodliwych warunków zewnętrznych, odporniejsza na poparzenia słoneczne, chroniona przed wolnymi rodnikami. Wzmocniona od zewnątrz.

A do tego miękka, rozświetlona i naprawdę piękna. Od środka.

 

pomaranczk_small

 

Udostępnij znajomym!

2 Comments

  1. Cóż… świat niesie ze sobą wiele niespodzianek… do tej pory owoc opuncji kojarzył mi się tylko i wyłącznie z jedzeniem :) dzięki Tobie- droga Julio-poznałam jego zewnętrzne zastosowanie. Będę szukała tego oleju. Może znajdę :) Niezależnie od cudownych właściwości zewnętrznych, polecam dżem z opuncji (owoce obrane ze skóry, przetarte przez sito+1/3 szklanki wody+żelowy cukier, zagotowane, aż cukier całkowicie się rozpuści, schłodzone; idealne jako nadzienie do bez)…pozdrawiam !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>